Konieczność rozwoju kompetencji społeczno-w polskiej szkole.
Uważam, że w dzisiejszych czasach Janusz Korczak oprócz zawodu lekarza, pedagoga, pisarza, kuratora, dyrektora otrzymałby również tytuł trenera umiejętności emocjonalo – społecznych. Wzorując się na jego pedagogice ułożył mi się logiczny korczakowski program treningów umożliwiający dzieciom, młodzieży i dorosłym podnoszenie swoich kompetencji emocjonalno – społecznych, tak bardzo dzisiaj potrzebnych. Program ten nazwałam „Przestrzeń relacji”, gdyż najważniejsze w nim jest budowanie przestrzeni do trenowania:
- Samowiedzy
- Komunikacji i umiejętności rozwiązywanie konfliktów
- Emocji (zauważam, rozumiem, kontroluję) i umiejętności relaksacji
- Współpracy i budowania relacji
- Asertywności – wyznaczania granic, artykułowanie potrzeb
- Radzenia sobie z trudnymi zachowaniami
Czym są kompetencje emocjonalno – społeczne?
W skrócie SKEWAR.
Krótko mówiąc to wszelkie uczucia, myśli i zachowania, które idą we wszystkich kierunkach naszych relacji. Od relacji z samym sobą do relacji z innymi ludźmi. Uczuć, emocji nie możemy zmienić, możemy je zrozumieć i zaopiekować się nimi, a przez to panować nad ich intensywnością. Myśli staramy się kontrolować, zmieniać je, by nie były destrukcyjne, a konstruktywne, często prowadzimy ze sobą dialog w tym celu. Zachowanie jest konsekwencją tych dwóch pierwszych. Może być akceptowalne i nieakceptowalne, budujące i destrukcyjne. Najważniejsze, by ten proces emocja – myśl – zachowanie był procesem świadomym i tym właśnie zajmuje trening „Przestrzeń relacji”. Pomagamy zmienić myślenie zatruwające na myślenie motywujące i tworzymy wspólnie nawyki akceptowalnych i konstruktywnych zachowań.
Dziecko o sobie „Ja już jestem takie trochę starsze nic”
Odkąd zostałam korczakowcem zaskakujące jest dla mnie każdego dnia, że to co nam czym pracował Korczak przez całe życie cały czas wymaga nie mniejszej naszej pracy w dzisiejszych czasach.
Janusz Korczak pisze, że dziecko mówi o sobie „Ja już jestem takie trochę starsze nic” i od razu podaje receptę dla nas dorosłych „Dziecko małe, lekkie, mniej go jest. Musimy się pochylić, zniżyć ku niemu”.
Niewiele się zmieniło na przestrzeni ostatnich 100 lat, gdy Korczak powiedział żebyśmy wreszcie porozumieli się w temacie praw dziecka, albo żebyśmy rozeszli się na zawsze. A my ani się nie porozumieliśmy, ani rozeszliśmy. Często tkwimy jak zamrożeni w obserwacjach i wnioskach Korczaka. W moim sercu są tysiące dzieci, które poznałam. Policzyłam, że spędziłam na rozmowach z nimi kilkadziesiąt tysięcy godzin, a wciąż spotykam na swojej drodze dzieci, które mają się za nic, są pokaleczone, starumatyzowane, bez chęci i umiejętności życia, nie radzące sobie z emocjami. I takich dzieci niestety spotykam coraz więcej…ale to ciągle to mniej niż połowa populacji dzieci, o której też nam zapominać nie wolno.
Dom ma tylko jeden fundament
To co tym fundamencie zbudujemy możemy przeorganizowywać, ale przekopanie fundamentów jest niezwykle trudne. Jeżeli fundamentem będzie to, że dziecko nie zna siebie, nie czuje wsparcia, nie ma pewności siebie, nie pomogliśmy mu wykształcić kompetencji emocjonalono – społecznych to co, by na tym lichym fundamencie zbudowało, to wszystko runie. To co ukształtowało się w nas do 12 roku życia często zostaje. Specjaliści neurobiolodzy, wśród których się obracam, uważają, i ja się z nimi zgadzam, że największy wpływ na dziecko mamy do 6 roku życia. Potem częściowy wpływ mamy do 12 -stego roku życia, a potem nawyki, osobowość i sposób myślenia są ukształtowane i jedyne co możemy zrobić to pomagać je zmieniać.
Miast dąsać się, że jest inaczej niż mieliśmy prawo oczekiwać zjawia się obiektywne badawcze Dlaczego? bez którego nie zdobywa się doświadczenia, nie tworzy, nie kroczy naprzód, bez którego nie ma wiedzy.”
Obserwacja dziecka od pierwszych chwil życia jest niezwykle ważna. Podkreśla to Janusz Korczak w każdej książce, ale zwłaszcza w „Jak kochać dziecko”
Jest to konieczne, by zauważyć w jaki sposób można pomóc dziecku odnaleźć swoje mocne strony, zainteresowania, które będą dźwignią dla tych słabszych. Nie równamy w dół, a do góry. Pytanie „Dlaczego?” dziecko zachowuje się tak jak się zachowuje jest najważniejsze i ja sobie je często zadaję. Pytam „Dlaczego dzieci i młodzież czują się tak bardzo samotne, nie są szczęśliwe?”.
Na podstawie moich licznych spotkań z nimi zauważyłam kilka przyczyn, które poddałam obserwacji:
Dzieci i młodzież nie znają i/lub nie umieją mówić o swoich potrzebach
Dzieci i młodzież się wstydzą
Dzieci i młodzież nie czują się ważne
Dzieci i młodzież się boją
Dzieci i młodzież chorują
Dzieci i młodzież mają niskie poczucie własnej wartości
Dzieci i młodzież czują się niezrozumiane
Dzieci i młodzież nie czują się zauważone
Dzieci i młodzież nie potrafią nikomu zaufać
Dzieci i młodzież nie czują się zauważone
Dzieci i młodzież są ofiarami przemocy
„Chcę, by zrozumiano, że żadna książka, żaden lekarz nie zastąpią własnej czujnej myśli, własnego uważnego spostrzegania” .
Dzieci i młodzież wskazują, że dla nich najbardziej istotne jest nauczyć się mówić o swoich potrzebach. To właściwie przyczyna matka pozostałych przyczyn. Dlatego właśnie opracowałam krótki korczakowski program „Przestrzeń relacji”, luźny i ogólny jak programy mojego mentora. Bez scenariuszy, z mnogością metod i narzędzi, którymi żongluję dopasowując je do grupy i dziecka.
Korczak mówił, że w zasadzie najważniejsze jest nasza obserwacja i nasze serce.
„Szukaj własnej drogi. Poznaj siebie, zanim zechcesz dzieci poznać. Zdaj sobie sprawę z tego, do czego sam jesteś zdolny, zanim dzieciom poczniesz wykreślać zakres praw i obowiązków. Ze wszystkich sam jesteś dzieckiem, które musisz poznać, wychować i wykształcić przede wszystkim.”
Drugim ważnym elementem treningu są zasoby trenera. Dlatego pierwsze o co należy zadbać to swoje zasoby i tego też uczę studentów, nauczycieli, rodziców i wszystkich wspieraczy dzieci. Najpierw poznaj siebie i tak prowadź dziecko by była to wasza wspólna droga.
Każdy trener kompetencji emocjonalno – społecznych powinien inaczej prowadzić zajęcia, gdyż każdy trener jest inny. Moje zajęcia są w dużym stopniu kreowane przez dzieci, pełne emocji i wyrażania swoich potrzeb, budowania razem wspólnej przestrzeni i wspólnej zabawy, zainteresowania sprawami dziecka z luźniejszą dyscypliną, ale wyraźnymi zasadami i granicami. Spotkałam też inne, bardziej uporządkowane podejście do prowadzenia zajęć kształtujących kompetencje emocjonalno – społeczne, które też jest skuteczne.
Trening „Przestrzeń relacji” odbywa w sposób ciągły, w wakacje również, w każdym momencie, jeżeli jest taka możliwość można do grupy dołączyć. Nie ma zajęć numer 1 ani ostatnich. Grupy są podzielone nie wiekowo, a rozwojowo. Często starsze dzieci pomagają młodszym, a młodsze starszym. Najważniejsze by uczestnicy jednej grupy złapały kontakt, by nikt nie czuł się wykluczony, a wszyscy uważali się za drużynę. Czasami zmieniamy grupy, by trening był skuteczniejszy, przecież nie trzeba wszystkich lubić, ważne by umieć słuchać i akceptować. Często organizujemy weekendowe wyjazdy czy nocowanki gdzie dzieci mają możliwość np. challengu beztelefonowego i okazję, by się twórczo nudzić.
„Nie takie ważne, żeby człowiek dużo wiedział, ale żeby dobrze wiedział, nie żeby umiał na pamięć, a żeby rozumiał, nie żeby go wszystko troszkę obchodziło, a żeby go coś naprawdę zajmowało.”
Samowiedza podobnie jak pozostałe filary SKEWAR jest podstawą.
Uczymy się siebie przez całe życie. Na zajęciach robimy to głównie przy okazji właśnie zadając pytanie Dlaczego? Jak myślisz dlaczego to Cię zdenerwowało, ucieszyło? Oraz co to mówi o moich potrzebach, zainteresowaniach. Drugim ważnym elementem samoświadomości jest możliwość wyboru, zawsze i przy każdej okazji. Czasami wybór jest bardzo wąski np. czy chcesz pisać piórem, ołówkiem czy długopisem (bo tylko takie mamy dostępne narzędzia pisarskie w tym momencie), ale decyzja, którą podejmujemy pozwala nam się bardziej poznać.
Staramy się stwarzać jak najwięcej okazji do podejmowania decyzji. Na zajęciach zawsze pijemy herbatę, którą dzieci robią sobie samodzielnie. Zawsze jest wybór z około dziesięciu różnych herbat. Gdy gotujemy zawsze mamy wybór wybrania dodatków. Mamy wybór miejsca, koca itp. To my dorośli jesteśmy przewodnikami dziecka. Janusz Korczak pisze „Dziecko jest cudzoziemcem, nie rozumie języka, nie zna kierunku ulic, nie zna praw i zwyczajów. Potrzebny przewodnik, który grzecznie odpowie na pytanie”. Zbyt często podejmujemy decyzję za dziecko. Przyczyny i konsekwencje tego opisuje mój mentor następująco:
„Całe wychowanie współczesne pragnie, by dziecko było wygodne, konsekwentnie krok za krokiem dąży, by uśpić, stłumić, zniszczyć wszystko, co jest wolą i wolnością dziecka, hartem jego ducha, siłą jego dążeń i zamierzeń. Grzeczne, posłuszne, dobre, wygodne, a bez myśli o tym, że będzie bezwolne wewnętrznie i niedołężne życiowo”.
Czy w dzisiejszych czasach nie brzmi to również adekwatnie?
„Mówiłem z dziećmi, a nie do dzieci”
Uczymy komunikacji głównie przez naśladownictwo. To my pokazujemy jak tworzyć komunikat. To od nas zależy czy dziecko będzie używało komunikatu JA i konstrukcji WIDZĘ – CZUJĘ – POTRZEBUJĘ. Podczas treningu „Przestrzeń relacji” stosujemy zasady komunikacji bez przemocy. Jedyna zmiana jaką wprowadzam to zmiana nazwy języka szakala na język smoka, a języka żyrafy na język świnki, które są bliższe dzieciom. Nie stygmatyzują też, że jakieś zwierzę jest złe. Wprowadziłam tę zmianę, gdyż bardzo często okazywało się, że dzieci są bardzo wrażliwe i robiło im się bardzo szkoda szakala – sympatycznego pieska. A smoki nie są prawdziwe.
Janusz Korczak podkreśla, że komunikacja z dzieckiem dla obu stron powinna być tak samo satysfakcjonująca „Gdy bawię się czy rozmawiam z dzieckiem splotły się dwie dojrzałe chwile mojego i jego życia…” Powinniśmy czerpać radość z tego, że spędzamy czas z dzieckiem. Lepsze pół godziny dobrej zabawy czy rozmowy niż kilka godzin wysilania się.
Bardzo skutecznym rozwiązaniem w nauce komunikacji jest tablica wprowadzona przez Korczaka w Domu Dziecka, na której dzieci piszą swoje spostrzeżenia, dzielą się sukcesami i komunikatami, czasami przepraszają, czasami dziękują. Dobrą metodą jest też sąd koleżeński ale wymaga dużo pracy i czasu. Janusz Korczak mówi „Sąd nie jest miły – to prawda. Ale też nie dla zabawy został wprowadzony.” „…sąd ma za cel, by wychowawca nie był zmuszony jak pastuch czy fornal ordynarnie kijem i krzykiem zmuszać do posłuszeństwa, a spokojnie i rozumnie – rozważać, radzić i oceniać wspólnie z dziećmi, które często lepiej wiedzą, kto ma słuszność lub też w jakim stopniu nie ma słuszności.”
Zanim wprowadzimy sąd musimy wprowadzić skonstruowane wspólnie z dziećmi zasady i konsekwencje nieprzestrzegania zasad. Na każdym treningu przypominamy sobie te zasady, by nawet gdy ktoś uczestniczy po raz pierwszy wiedział jakie zasady obowiązują. Ważne też by po każdych zajęciach otrzymać informację zwrotną czy udało się stosować do zasad. U nas na treningu „Przestrzeń relacji” obowiązują główne 4 zasady: słucham, pomagam, współpracuję i czekam na swoją kolej. Gdy to osiągniemy możemy iść dalej. Gdy ktoś komuś zrobi krzywdę na bieżąco wymyślamy konsekwencje tego. Bardzo skuteczny jest komunikat „Widzę Czuję Potrzebuję”. Gdy dziecko w ten sposób opowie o tym czego nieprzyjemnego doznało od drugiego, mówimy w języku świnki, to dzieci często same wiedzą jak zareagować i jak naprawić błąd. Świnka też nie pozwala się obrażać i wytrwale ćwiczymy jak zareagować na hejt. Utrwalone wielokrotnie zachowanie w końcu stanie się nawykiem.
„Jeśli umiecie diagnozować radość dziecka i jej natężenie, musicie dostrzec, że najwyższą jest radość pokonanej trudności, osiągniętego celu, odkrytej tajemnicy. Radość tryumfu i szczęście samodzielności, opanowania, władania”
Emocje są naszym wskaźnikiem. Wskaźnikiem tego jacy jesteśmy i jakie potrzeby są nasze w tym momencie respektowane. Gdy czuje radość to jaką potrzebę mam zapewnioną? Janusz Korczak zwraca uwagę „Dziecko biega i skacze, bez potrzeby patrzy, dziwi się rozpytuje, lekkomyślnie łzy roni i szczodrze się cieszy”
Stawiamy sobie pytanie co się dzieje z moim ciałem gdy czuję złość, lęk, wstyd, smutek. Czego mi w tym momencie zabrakło, że moje ciało wysyła mi takie sygnały. Emocje są jak światełka na desce rozdzielczej samochodu. Gdy je zignorujemy samochód się zepsuje albo nie będzie współpracował. Gdy uczymy dziecko, by nie płakało jak się uderzy, uczymy, że jego emocje nie są ważne. Dziecko ma prawo zacisnąć pięści i powiedzieć głośno i stanowczo „Zdenerwowałem się na Ciebie” a naszą rolą jest dojść jaka potrzeba dziecka w tym momencie woła o zauważenie i jaki wybór możemy w tej sytuacji dać dziecku by jego potrzeba była jak najbardziej zaspokojona.
Janusz Korczak zwraca uwagę, że często uważamy emocje za stratę czasu a dzieciństwo za takie życie trochę na próbę „na niby” „Dla jutra lekceważy się to, co je dziś cieszy, smuci, dziwi, gniewa, zajmuje. Dla jutra, którego ani rozumie ani ma potrzebę rozumieć, kradnie się lata życia, wiele lat”
Tak jakby nasze minuty miały większą wartość. A przecież pamiętamy, że dzieciństwo to czas stawiania fundamentów. Nie da się tego zrobić po raz drugi. Ważna jest ta chwila, która jest w danym momencie. Janusz Korczak pisze: „Nam uciekają ważne kwadranse i lata, ono ma czas, zdąży jeszcze, doczeka” „Lekceważymy dziecko, bo ma przed sobą wiele godzin życia”.
„Nie despotyczny nakaz, narzucone rygory i nieufna kontrola, ale taktowne porozumienie się , wiara w doświadczenie, współpraca i życie”
Współpraca jest niezbędna, by można było żyć i funkcjonować. Virginia Satir podkreśla że „by przeżyć, trzeba nam czterech uścisków dziennie. By zachować zdrowie, trzeba ośmiu. By się rozwijać – dwunastu”. Musimy współpracować bo inaczej wyginiemy. Po wybuchu wulkanu TOBA na świecie zostało tylko 1000 ludzi i oni przetrwali właśnie dlatego, że umieli współpracować. To umiejętność mowy spowodowała, że człowiek tak bardzo rozwinął się cywilizacyjnie. Każdy jest inny każdy ma inne zasoby. Mam taką ciekawą zabawę dla dzieci. Taki duży zestaw drewnianych klocków domino z przeszkodami. Gdy rozpoczynamy zajęcia w nowej grupie dzieciom przez całe zajęcia nie udaje zbudować całego toru (przy okazji uczymy umiejętności radzenia sobie z porażką) po kilku zajęciach przychodzi to bez trudu. Ani klocki, ani dzieci nie zmieniły się. Nauczyły się jedynie współpracować i czuć się wspólnie odpowiedzialne za efekt. Współpraca to odpowiedzialność. Korczak uczy nas, że największa pomoc to często nie przeszkadzać „Umysł dziecka – las, którego wierzchołki lekko się poruszają, gałęzie splatają, liście, drżąc, dotykają. Są chwile, gdy drzewo łączy się delikatnym dotknięciem z sąsiednim, a przez sąsiada udziela mu się drganie stu, tysiąca drzew – całego lasu. Każde nasze: „dobrze – źle – uważaj – jeszcze – raz” – to jak wicher, który chaos wprowadza.” Pozwólmy dzieciom na samodzielną współpracę, na budowanie relacji i włączajmy się dopiero wtedy gdy kilka prób współpracy nie uda się.
„Jedno stuknęło drzwiami, jedno łóżko źle posłane, jedno palto się zarzuciło, jeden kleks w zeszycie. Gdy nie besztamy, bodaj zrzędzimy, zamiast cieszyć się, że tylko jedno”
Trudne słowo asertywność. Uległość, agresja takie znane i oczywiste, a asertywność to w zasadzie co? Nieuległość i nieagresja? I tutaj znowu pojawiają się potrzeby, tutaj znowu pojawia się hasło „Widzę, Czuję, Potrzebuję”. Janusz Korczak zwraca uwagę, że powinniśmy dziecko uczyć stawiania granic „…zapominamy, że winniśmy uczyć dziecko nie tylko cenić prawdę, ale i rozpoznawać kłamstwo, nie tylko kochać, ale i nienawidzić, nie tylko szanować, ale i pogardzać, nie tylko godzić się, ale i oburzać, nie tylko ulegać, ale i buntować się.”
„Ma dziecko przyszłość ale ma i przeszłość: pamiętne zdarzenia, wspomnienia, wiele godzin najistotniejszych samotnych rozważań”
Często, gdy brakuje umiejętności asertywności to powstają trudne zachowania, z którymi ani dziecko ani często dorosły sobie nie radzi. Dziecko doznało tylu krzywd, głównie ze strony dorosłych, tyle niezrozumienia, że nie widzi już nadziei. Ludzie nie rodzą się źli, złe zachowanie często jest odpowiedzią na to co je spotkało w życiu. Janusz Korczak tłumaczy to następująco „Człowiek jest dobry, tylko nie rozumie często, albo mu źle albo – musi, inaczej nie może.”
To nie znaczy, że musimy wybaczać dręczycielowi. W zasadzie to powinniśmy mu współczuć ale nie pozwolić, by nam robiono krzywdę. To my dorośli zbudowaliśmy świat dla naszych dzieci. To my dorośli jesteśmy odpowiedzialny za ich dobrostan, kondycję psychiczną, motywację. Nasze dzieci zbudują świat dla naszych wnuków. Janusz Korczak zauważa
„To sielskie dziecięctwo tak zohydzono dzieciom, że młodzież bez namysłu skacze bodaj w przepaść, byle uciec od znienawidzonej jutrzni – wiosny życia – i ruiną częstokroć wchodzi w wiek dojrzały. Dzieci i młodzież stanowią trzecią część ludzkości, dziecięctwo stanowi trzecią część życia. Dzieci – nie będą dopiero, a już są ludźmi”. Zwraca również uwagę jak bardzo wychowaca, opiekun, rodzic może skrzywdzić dziecko nie zdając sobie z tego sprawy
„Oto pochyła upadku wychowawcy: lekceważy, nie ufa, podejrzewa, śledzi, przyłapuje, karci, oskarża i karze, szuka dogodnych sposobów by zapobiec, coraz częściej zabrania i bezwzględniej zmusza, nie widzi wysiłku dziecka, by zapisać starannie kartkę papieru lub godzinę życia, stwierdza oschle, że źle”
Każde dziecko potrzebuje mądrego dorosłego by pokazał mu, wsparł, stworzył bezpieczne granice do rozwoju. Dając dziecku telefon do ręki skazujemy je na samotność i trudne zachowania dla naszej teraźniejszej wygody. Do 6 roku życia dziecko nie powinno grać w żadne gry!!! Telefon nie może być substytutem naszej uwagi. Do 6 roku życia, a potem w nadmiarze jest niszczycielem relacji i umiejętności emocjonalno – społecznych. Telefon nie może być smoczkiem, który dajemy dziecku by mieć chwilę spokoju. To narzędzie, które pomaga dziecku i dorosłemu w komunikacji, rozwijaniu zainteresowań, spędzaniu wolnego czasu. Jest bezpieczne tylko wtedy gdy znamy zasady bezpieczeństwa cyfrowego. Odsyłam do książki Magdaleny Bigaj „Wychowanie przy ekranie”Konkludując chciałabym podkreślić, że naszym celem powinno być stawanie się człowiekiem silnym psychicznie. Co to właściwie znaczy być silnym psychicznie? Podczas treningu „Przestrzeń relacji” próbujemy często umiejętności podzielić na etapy. Przykładowo gdy witamy się to najpierw patrzymy na siebie, potem jedna osoba mówi przywitanie, druga osoba słucha co pierwsza powiedziała, następnie zastanawia się co odpowiedzieć a w końcu odpowiada swoim powitaniem. Człowiek silny psychicznie to człowiek, który
- potrafi pracować nawet wtedy, kiedy mu się nie chce
- potrafi radzić sobie z emocjami
- zna swoje mocne i słabe strony, zainteresowania
- jest nastawiony do siebie i świata pozytywnie
- mówi o swoich potrzebach asertywnie
- jest pomocny i empatyczny oraz krytycznie myslący
Tylko sześć punktów, a może uchronić nas od skłonności do uzależnień i wyposażyć w umiejętności radzenia sobie z problemam

Alicja Zielińska
Prezes Fundacji Korczaka

Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.